Biura podróży
Mamy cztery godziny do wieczora. Później będziemy musieli rozbić obóz. Czy mój czerwony brat zna odpowiednie miejsce na odpoczynek? — Owszem. Jeżeli będziemy jechali wciąż naprzód, to dotrzemy do otworu w wyżynie. Jest tam dolina, do której z lewej strony prowadzi boczny parów. To godzina drogi. Właśnie w tym parowie rozbijemy obóz, gdyż pełno tam krzewów i drzew, które zasłonią ognisko, a jest tam także źródło dobrej wody. — Łatwo to miejsce znaleźć.— Oho! Nie skończyłem jeszcze. Gdy mój niedźwiedź znikł za krawędzią, usłyszałem huk jak gdyby przewracanego mebla. Nie zwracałem na to uwagi, starając się przede wszystkim wydostać z rowu. biura podróży mnie to wiele trudu, gdyż glina była bardzo lepka i tylko dzięki temu się wygrzebałem, że zostawiłem buty. Przede wszystkim musiałem z gliny obmyć twarz. Poszedłem do strumyka płynącego za domem i zmyłem z siebie wszystko, co było zbyteczne dla mojego zewnętrznego człowieczeństwa.
Przestraszone stworzenie pobiegło tak szybko, że nikt nie był w stanie określić jego gatunku. To drobne wydarzenie zelektryzowało Murzyna Boba. Zerwał się z miejsca, popędził do pnia i zawołał: — Bestia, bestia tu biegać! Tu się schować w dziurze. Pan Bob wyjąć bestię z drzewa! — Ostrożnie, ostrożnie — ostrzegł Old Shatterhand. — Nie wiesz, co to było za zwierzę. — O, to być tylko mała bestia! — W pewnych okolicznościach małe zwierzątko może stać się niebezpieczniejsze niż duże. — Opos nie być niebezpieczny. — Więc widziałeś, że to był opos? — Tak, tak, pan Bob widzieć dokładnie oposa? Być tłusty, bardzo tłusty i dać bardzo smaczną pieczeń, o, bardzo smaczną! Mlasnął językiem i oblizywał się, jak gdyby już miał przed sobą pieczeń. — A ja myślę, że się mylisz. zaplecz Egoistka okropna ciekawie chodzi twarde kostki.